



<br />
<b>Warning</b>:  Creating default object from empty value in <b>/home/tluszcz/domains/obywatelskiebiuroporad.pl/public_html/wp-content/plugins/download-monitor/classes/download_taxonomies.class.php</b> on line <b>156</b><br />
<br />
<b>Warning</b>:  Creating default object from empty value in <b>/home/tluszcz/domains/obywatelskiebiuroporad.pl/public_html/wp-content/plugins/download-monitor/classes/download_taxonomies.class.php</b> on line <b>156</b><br />
<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Obywatelskie Biuro Porad &#187; wywiad</title>
	<atom:link href="http://obywatelskiebiuroporad.pl/tag/wywiad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://obywatelskiebiuroporad.pl</link>
	<description>Bezpłatne porady dla mieszkańców powiatu wołomińskiego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 10 Aug 2017 10:27:12 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.0.38</generator>
	<item>
		<title>Lubię swoją pracę &#8211; Rozmowa z kierownikiem zespołu kuratorów rodzinnych przy Sądzie Rejonowym dla miasta stołecznego Warszawy, panią Małgorzatą Siwkiewicz</title>
		<link>http://obywatelskiebiuroporad.pl/2013/07/aktualnosci/lubie-swoja-prace-rozmowa-z-kierownikiem-zespolu-kuratorow-rodzinnych-przy-sadzie-rejonowym-dla-miasta-stolecznego-warszawy-pania-malgorzata-siwkiewicz/</link>
		<comments>http://obywatelskiebiuroporad.pl/2013/07/aktualnosci/lubie-swoja-prace-rozmowa-z-kierownikiem-zespolu-kuratorow-rodzinnych-przy-sadzie-rejonowym-dla-miasta-stolecznego-warszawy-pania-malgorzata-siwkiewicz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Jul 2013 11:18:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[red]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Z doradcą po powiecie]]></category>
		<category><![CDATA[Małgorzata Siwkiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[z doradcą po powiecie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://obywatelskiebiuroporad.pl/?p=1070</guid>
		<description><![CDATA[Jest pani kuratorem rodzinnym od ponad trzydziestu lat. W tym czasie u rodzin potrzebujących naszej uwagi i pomocy tak naprawdę niewiele się zmieniło. Od lat spotykam się z tą samą nieporadnością życiową, bezradnością przekazywaną z rodziców na dzieci, niewiarą w sens kształcenia się czy szukania porządnej pracy. Ciągle widzę problem alkoholu i narkotyków, zaniedbywania dzieci [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jest pani kuratorem rodzinnym od ponad trzydziestu lat.</strong></p>
<p>W tym czasie u rodzin potrzebujących naszej uwagi i pomocy tak naprawdę niewiele się zmieniło.</p>
<p>Od lat spotykam się z tą samą nieporadnością życiową, bezradnością przekazywaną z rodziców na dzieci, niewiarą w sens kształcenia się czy szukania porządnej pracy. Ciągle widzę problem alkoholu i narkotyków, zaniedbywania dzieci i przemocy domowej. Trochę mniej teraz takich typowych, jak kiedyś kradzieży, za to pojawił się problem bezrobocia. Zaczynałam swoją pracę w warszawskim Ursusie i przez ostatnich kilkanaście lat obserwowałam stopniową degradację tego środowiska. Ludzie, którzy przybyli kiedyś do Warszawy w poszukiwaniu pracy, związali się z zakładem przemysłowym Ursus i zbudowali tu od podstaw swoje nowe życie. Nie potrafili się odnaleźć po utracie zajęcia, a często także zakładowego mieszkania. Nie mogą już wrócić w swoje rodzinne strony, odprawy wydali na bieżące potrzeby. Pomoc socjalna nie jest w stanie zaspokoić potrzeb tak dużej rzeszy nagle zubożałych rodzin. Wzrasta liczba osób nadużywających alkoholu, dzieci pozbawionych należytej opieki. Rośnie liczba zgłoszeń do sądu i nam, kuratorom, także przybywa pracy.</p>
<p><strong>Jaka jest rola kuratora rodzinnego?</strong></p>
<p>Wkraczamy, gdy dostajemy informację ze szkoły, policji czy ośrodka pomocy społecznej, że w rodzinie dzieje się coś niedobrego. Często nasza interwencja nie byłaby potrzebna, gdyby opieka społeczna wykorzystała właściwie wszystkie swoje możliwości. A ma ich bardzo dużo: jest asystent rodziny, są zespoły do spraw przemocy i uzależnień, są psycholodzy i psychiatrzy. Można zająć się rodziną całościowo. W pracy z rodzinami dysfunkcyjnymi trzeba wiele cierpliwości, działania małymi kroczkami. Ośrodki pomocy społecznej oczekują szybkich, radykalnych zmian i rezygnują już po kilku niepowodzeniach, kierując sprawy do sądu, czyli do nas.</p>
<p><strong>Co może kurator?</strong></p>
<p>Kurator powinien motywować rodzinę do działania, uświadamiając jednocześnie na temat konsekwencji braku zmian w zakresie sprawowania opieki. Może złożyć wniosek o zmianę formy ograniczenia władzy rodzicielskiej lub jej pozbawienie. Innymi słowy: kurator może „zabrać dzieci”. Robimy to, gdy istnieje zagrożenie dla życia i zdrowia, szczególnie w przypadku małych dzieci. Nasze działania mogą być postrzegane czasami jako takie „na wyrost”, ale wiem z doświadczenia, że nie można zostawiać maluchów na łasce pijących alkohol rodziców.</p>
<p>Ze swej kariery zawodowej pamiętam szczególnie bulwersujący przypadek matki adopcyjnej znęcającej się nad kilkuletnim dzieckiem. Po naszej interwencji maluchem zajął się na szczęście jego rozwiedziony z kobietą ojciec.</p>
<p><strong>Jak wygląda wasza codzienna praca? </strong></p>
<p>Pierwszy krok po otrzymaniu zgłoszenia o niepokojących objawach to rozpoznanie środowiska. Idziemy na wywiad do rodziny, do szkoły dzieci, do miejscowego OPS-u. Czasami okazuje się, że jesteśmy niepotrzebni, bo rodzice zgłosili się już do poradni, szukają pracy, leczą chore dziecko, chcą coś zmienić. Czasami należy odbyć rozmowę ostrzegawczą, zmobilizować rodziców do działania, a często trzeba im w tym po prostu pomóc. Przejmujemy wtedy rolę koordynatora działań i wspieramy: kierujemy na terapię do psychologa, pomagamy napisać odwołanie, towarzyszymy w załatwianiu spraw w urzędach i szkołach, gdy nieporadni życiowo rodzice nie są w stanie zrobić tego samodzielnie.</p>
<p>Przestrzegamy zasady, aby nie wyręczać ojca czy matki w tym, co powinni zrobić sami. Jeśli widzimy, że zależy im na zmianie, że zaczynają działać, to już tylko kontrolujemy postępy.</p>
<p>Największa satysfakcja w naszej pracy to obserwować, jak ludzie powoli stają na nogi, jak korzystają wreszcie z tego, co im się oferuje.</p>
<p><strong>Czy często doświadcza pani takiej satysfakcji?</strong></p>
<p>Niestety nie, bo ludzie z zasady się nie zmieniają. Tkwią w swoich rolach, utrwalonych często pokoleniowo, popijających bezrobotnych czy uwikłanych w przemoc domową i nie chcą czy nie potrafią nic zmieniać. Dzieci to obserwują i często powtarzają los rodziców.</p>
<p><strong>Syndrom wypalenia zawodowego?</strong></p>
<p>Tak naprawdę niewiele jest mnie już w stanie zaskoczyć. Na szczęście przychodzą do pracy ciągle nowi, młodzi kuratorzy i to oni, wstrząśnięci, poruszeni po pierwszych wizytach w terenie, przypominają mi, że patologia, alkohol i przemoc to jednak nie jest norma. Po wielu latach pracy traci się trochę wrażliwości, to chyba naturalna obrona psychiki przed nadmiarem smutnych informacji. Kuratorzy są bardzo obciążeni emocjonalnie, potrzebują szkoleń i wsparcia ze strony psychologów, terapeutów. Jeśli to tylko możliwe, korzystamy z treningów interpersonalnych i szkoleń z mediacji, nie każdy ma bowiem wrodzoną umiejętność komunikowania się z innymi. Kuratorom brakuje też superwizji — bieżącej oceny naszych poczynań ze strony fachowców.</p>
<p><strong>Czy to jedyny problem?</strong></p>
<p>Jesteśmy przeciążeni pracą. Każdy z kuratorów rodzinnych ma w referacie około 80 nadzorów, w tym 25 sprawuje osobiście, czyli pracuje z dwudziestoma pięcioma rodzinami. Do tego dochodzą wywiady środowiskowe do każdej nowej sprawy i wywiady kontrolne. Wiem z doświadczenia, że to dwukrotnie za dużo.</p>
<p><strong>Dlaczego w przypadku głośnych ostatnio historii tragicznie zmarłych dzieci obwinia się między innymi</strong> <strong>kuratorów?</strong></p>
<p>Media, pisząc o zatajonych zgonach noworodków, oskarżają o brak czujności opiekę społeczną i kuratorów, zapominając, że są to najczęściej historie dzieci urodzonych w domu. Ich pojawienie się na świecie nie zostało nigdzie odnotowane, przeoczyły je systemy rejestracji urodzeń i opieki zdrowotnej. Obowiązuje nas ustawa o ochronie danych osobowych i nie mamy właściwie żadnych prawnych możliwości ustalenia, czy kobieta jest w ciąży, a zatajenie tego stanu przed otoczeniem w wielu przypadkach nie jest trudne. Nie ma też obowiązku meldunkowego. Dlatego tak ważna jest rola środowiska, czujność sąsiadów i dalszej rodziny, bo tylko oni są w stanie zauważyć tajemnicze zniknięcie ciążowego brzuszka czy dziecka. Tego, że system ewidencji nie jest szczelny, dowiódł głośny przed kilku laty na Ochocie przypadek dziewięcioletniej niepełnosprawnej Dorotki pochowanej przez matkę w ogródku. Obwiniano w tej sprawie dyrekcję miejscowej szkoły, ale ona upominała się o dziecko, gdy ukończyło siedem lat. Matka poinformowała tę szkołę o niemożliwości realizacji obowiązku szkolnego z powodu upośledzenia umysłowego i fizycznego córki.</p>
<p><strong>Przeciążenie pracą, wypalenie, niewielkie zarobki… Co trzyma w tym zawodzie?</strong></p>
<p>Zauważyłam taką prawidłowość, że kuratorzy, którzy nie zrezygnowali przez pierwsze 5 lat pracy, zostają w zawodzie do końca. Ta praca szalenie absorbuje, męczy, ale też wciąga.</p>
<p>Mnie pomaga to, że lubię ludzi.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<ul>
<li>Marianna Pszczółkowska</li>
</ul>
